Sumienie co Nędza jest
Materiały Budowlane |prepaid phone card |lista firm
„Sumienie, co Nędza jest czarująca i wielkoduszna, spójrz tylko na siebie. Weź się w garść, żadnych sentymentów.
Ruszam na pełnym gazie i zatrzymuję się przed zagonem Kuby. Wyciągam z futerału kałasznikowa i nakładam tłumik. Ze słońcem, pójdzie jak płatka, to tylko sto metrów. I nagle włos mi staje dęba ze stodoły wychodzi Kuba, przed nim biegnie pies, jak wściekły goni w moją stronę. Dziadek zbliża się też, kroczy swoim żołnierskim krokiem.
Sprzątnij go słyszę. Celuj w pierś. Kubę sprzątnij, to rozkaz, inaczej nic nie dostaniesz, nic, stracisz wszystko, nawet to, co masz. I pójdziesz za kratki. Bądź mężczyzną, celuj w pierś, to tylko sekunda. Przecież go nienawidzisz. Albo ty, albo on. On ma wszystko. Tyś żebrak, barachło.
Ktoś pociąga za spust. Mój palec czy nie mój, nie wiem, ale strzał pada i nie jeden, parę, i seria w stodołę. Kuba chwieje się i pada na ziemię. Drżę jak liść.
Ruszaj słyszę. Gazu, zakręcaj i tą samą drogą wracaj do domu. Robota na medal. Masz tu jeszcze na dobre samopoczucie rzuca plik banknotów i wysiada w tym samym miejscu, w którym wsiadł.
Wyjeżdżam z lasu, zbliżam się do głównej drogi, spostrzegam, że kałasznikow leży obok mnie, jakby to była rzecz codziennego użytku, wędka czy parasol. Zatrzymuję samochód, odkręcam tłumik, składam kolbę i wkładam do wędkarskiego futerału. Kiedy wrzucam futerał na tylne siedzenie, opuszcza mnie to oczadzenie, zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem. Każde morderstwo ma świadka. Oblewam się potem. Cała moja pewność siebie pryska jak bańka mydlana. Zaczynam szukać szczeliny, alibi; najlepiej byłoby stać się duchem. W tym rozgardiaszu gubię się, nie pamiętam, kiedy ruszyłem i gdzie jadę. Po chwili spostrzegam ponownie doradcę finansowego. Zatrzymuję się przy nim.“(12)
Joga Bałuckiego |Hanna Świebocka-Młyńczak |Tanie koszulki
„Sumienie, co Nędza jest czarująca i wielkoduszna, spójrz tylko na siebie. Weź się w garść, żadnych sentymentów.
Ruszam na pełnym gazie i zatrzymuję się przed zagonem Kuby. Wyciągam z futerału kałasznikowa i nakładam tłumik. Ze słońcem, pójdzie jak płatka, to tylko sto metrów. I nagle włos mi staje dęba ze stodoły wychodzi Kuba, przed nim biegnie pies, jak wściekły goni w moją stronę. Dziadek zbliża się też, kroczy swoim żołnierskim krokiem.
Sprzątnij go słyszę. Celuj w pierś. Kubę sprzątnij, to rozkaz, inaczej nic nie dostaniesz, nic, stracisz wszystko, nawet to, co masz. I pójdziesz za kratki. Bądź mężczyzną, celuj w pierś, to tylko sekunda. Przecież go nienawidzisz. Albo ty, albo on. On ma wszystko. Tyś żebrak, barachło.
Ktoś pociąga za spust. Mój palec czy nie mój, nie wiem, ale strzał pada i nie jeden, parę, i seria w stodołę. Kuba chwieje się i pada na ziemię. Drżę jak liść.
Ruszaj słyszę. Gazu, zakręcaj i tą samą drogą wracaj do domu. Robota na medal. Masz tu jeszcze na dobre samopoczucie rzuca plik banknotów i wysiada w tym samym miejscu, w którym wsiadł.
Wyjeżdżam z lasu, zbliżam się do głównej drogi, spostrzegam, że kałasznikow leży obok mnie, jakby to była rzecz codziennego użytku, wędka czy parasol. Zatrzymuję samochód, odkręcam tłumik, składam kolbę i wkładam do wędkarskiego futerału. Kiedy wrzucam futerał na tylne siedzenie, opuszcza mnie to oczadzenie, zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem. Każde morderstwo ma świadka. Oblewam się potem. Cała moja pewność siebie pryska jak bańka mydlana. Zaczynam szukać szczeliny, alibi; najlepiej byłoby stać się duchem. W tym rozgardiaszu gubię się, nie pamiętam, kiedy ruszyłem i gdzie jadę. Po chwili spostrzegam ponownie doradcę finansowego. Zatrzymuję się przy nim.“(12)
Joga Bałuckiego |Hanna Świebocka-Młyńczak |Tanie koszulki